Archiwum 09 października 2019


Hiszpania - Costa Dorada 2016 rok
Autor: lines | Kategorie: podróże 
Tagi: tanio   Costa Dorada   2016   hiszpania  
09 października 2019, 13:58

   Jak zwykle wyjazd zaplanowałam dużo wcześniej, już w lutym zaczęłam szukać biletów lotniczych dla mojej rodziny, czyli trzech osób dorosłych i dziecka. Udało mi się kupić bilety do Barcelony za jakieś 1700 zł - razem z jednym bagażem rejestrowanym (oczywiście w obie strony) i wykupionymi miejscami. Jak na lipiec to chyba całkiem nieźle. Potem przyszedł czas na znalezienie jakiegoś niedrogiego miejsca na dwutygodniowy pobyt. Wymarzył mi się camping z domkami, które nie stoją jeden na drugim. Nie szukałam na bookingu, czy na innych stronach, ale na mapach Google, oglądając strony prawie każdego campingu na Costa Dorada. Aż wreszcie znalazłam ten jedyny a juz zupełnie kropkę nad i postawiło położenie obok wielkiego centrum handlowego. Cena za domek na dwa tygodnie ok. 4.000 zł, może nie mało ale warto było, domek był dość dobrze wyposażony: mikrofala, telewizor, całe wyposażenie kuchni i kompletny hit - mieliśmy grila do dyspozycji.

 

    Camping nazywa się La Rueda i znajduje się w miejscowości Cubelles, chociaż raczej bliżej z niego do Cunit. Pobyt dość łatwo rezerwuje się na ich stronie http://www.la-rueda.com/ i wpłaca zaliczkę. Resztę pieniędzy płaci się przy zameldowaniu. Z Barcelony jest bardzo wygodne połączenie z Cunit pociągiem. Bilety w cenie ok. 5 euro kupuje się w kasie albo w automacie a pociąg jedzie jakieś 50 minut z częstotliwością co 30 minut. Strona, na której można sprawdzić rozkład jazdy i cennik: http://rodalies.gencat.cat/en/horaris/ .

   Na camping przyjeżdżają autokarami młodzi ludzie z Francji, mają tutaj swoje takie miasteczko namiotowe ale to raczej nie przeszkadza wypoczywającym w domkach. Przyjeżdżają też ludzie indywidualnie z namiotami, przyczepami albo camperami, co też nie przeszkadza. Jedyne co może przeszkadzać to jak młodzież chlapie się w basenie, jest wtedy dość głośno ale za to jak oni gdzieś sobie idą to na basenie prawie nikogo nie ma i można sobie w spokoju popływać. Na terenie campingu jest też mały sklepik i coś w rodzaju baru z niedrogim jedzeniem - obiad typu fast food (np. nuggetsy i frytki) kosztuje ok. 4 - 5 euro a zakupu dokonuje się poprzez śmieszną maszynę, w sumie dobre to dla nieznających języka.

               Na plażę jest dość blisko, wychodzi się przez furtkę, przechodzi przez tunel i już ją widać. 

 

     

       Plaża jest bardzo szeroka i w tygodniu prawie pusta, dopiero w weekendy zjeżdżają się całe rodziny z Barcelony, z leżakami, parasolami i lodówkami z wyżywieniem na cały dzień. To jednak przy tak szerokiej plaży nie jest bardzo dokuczliwe. Piasek jak przystało na Costa Dorada jest miękki i mieni się na śłońcu jak drobinki złota. Z drugiej strony mocno się przykleja do ciała ale na szczęście przy wyjśiu z plaży jest prysznic.  

         Bliskość campingu od centrum handlowego pozwoliło nam na zaoszczędzenie pieniędzy na kupnie jedzenia. Mieliśmy do wyboru Mercadonę, Lidla, Carrefoura i wiele mniejszych sklepów. Ceny w tych pierwszych były naprawdę dość niskie i wybór był przeogromny. Gotowe dania do mikrofali można było kupić w cenie od 2,5 euro, duży słoik fasolki kosztował mniej niż euro a bardzo puszki z owocami morza też można było w cenie od ok. 1 euro nabyć. Polecam czarną kiełbasę, która trochę wygląda jak nasza kaszanka i białą surową kiełbasę. 

 

      Najbliższą miejscowością jest Cunit a do Cubelles trzeba trochę dojść, jak ktoś ma z tym problem to koło campingu jest przystanek autobusowy i można podjechać. Warto pozwiedzać i jedno i drugie miasteczko. Mają swój urok.

 

 

 

 

   Po zwiedzaniu można było sobie pooglądać telewizję, nawet wcześniej nie wiedziałam, że są takie programy.

   Ciekawą atrakcją było dla nas wspólne oglądanie meczy w barze, szkoda tylko, że nasi nie grali. Na sali towarzystwo międzynarodowe, ale w  większości młodzież z Francji.

 

    Na koniec jeszcze paella w Barcelonie i niestety koniec wakacji.